Dlaczego Konstytucja 3 Maja jest dla nas tak ważna? rozmowa z Prof. dr hab. Edwardem Czapiewskim – historykiem
Rozmowa
Dlaczego Konstytucja 3 Maja jest dla nas tak ważna?
Prof. dr hab. Edward Czapiewski, historyk:
Konstytucja 3 Maja uchwalona w 1791 r. była drugą po amerykańskiej konstytucją na świecie, ale nie to jest najważniejsze. Była to pierwsza konstytucja od czasów Unii Lubelskiej, która całościowo reformowała nasze państwo. Przypomnę, że Unia Lubelska to był 1569 rok. Czyli dopiero po ponad 200 latach stać nas było na pełną reformę państwa. Wszystkie poprzednie były cząstkowe i to jeszcze ucinane przez szlachtę i jej liberum veto.
Powiedzmy o najważniejszych jej zapisach.
Po pierwsze ustalała sprawę tronu, który stał się konstytucyjny. Stwierdzono, że będzie on w obrębie rodu Wettynów, czyli królów saskich. Chodziło o ciągłość, o to żeby przerwać ten paskudny taniec, kiedy królami elekcyjnymi zostawali ludzie tacy jak Stanisław August Poniatowski, na wybór których wpływ miały ościenne państwa, szczególnie Rosja. Moment został wybrany bardzo dobrze. W 1790 roku podpisaliśmy układ sojuszniczy z Prusami. Rosja w tym czasie zajęta była wojną z Turcją. Czyli wyglądało na to, że nic nie przeszkodzi wprowadzaniu konstytucji w życie. Był to kompromis między królem, wyższymi warstwami magnackimi, a szlachtą. Ta konstytucja po raz pierwszy zrywała z wyłączna przewagą szlachty, bo pozwalała także mieszczaństwu nabywać majątki, pozwalała też mieszczaństwo uszlachcać. Zreformowano całą władzę. Przede wszystkim zniesiono dualizm urzędów w Wielkim Księstwie Litewskim i Koronie, czyli Polsce. Jednolita władza pozwalała na znacznie sprawniejszą politykę zarządzania państwem. Podniesiono stan liczebności wojska do 100 tysięcy. Zapisano to w konstytucji, co na tamte warunki było bardzo istotne. Opodatkowana została szlachta i wyższe, bardzo bogate duchowieństwo. Utworzono rząd, nazwany strażą praw – pod prezydencją króla. Sejmikom odebrano prawo dawania instrukcji posłom, od których nie mogli odstąpić – co w efekcie rozbijało państwo. Stworzono ustawę o miastach, która dawała im prawa niezależne. Pojawiła się też zapowiedź zmian w sprawach chłopskich. Stwierdzono, że powinna wejść w życie opieka państwa, która miała łagodzić skutki wciąż obowiązującej pańszczyzny.
Na tamte czasy była to ogromna rewolucja.
Co prawda przegraliśmy tamtą bitwę, konstytucja upadła, ale jej znaczenie pozostało. Było to pierwsze, największe w całej Europie, otwarcie się na całe społeczeństwo, które stawało się obywatelskie. Wreszcie zaczęto też mówić o chłopach. Jestem przekonany, że gdyby ta konstytucja istniała, uwłaszczenie chłopów nastąpiłoby w pierwszej połowie XIX wieku, a być może nawet w jego początkach. Bo do tego już dojrzewano. Ta konstytucja pokazała, że w bardzo trudnych warunkach stać nas było na kompromis, na dogadanie się, na wprowadzenie bardzo głębokich, dobrze przemyślanych reform. Był to akt na miarę końca XVIII wieku, bardzo przyszłościowy, zakładający jego rewizję co 25 lat i wprowadzanie odpowiednich poprawek.
Konstytucja w takim kształcie była wbrew wielu interesom.
Była wbrew interesom nie tylko magnaterii i szlachty, ale także obcych mocarstw, które gruszek w popiele nie zasypiały. Dlatego prawie do ostatniej chwili wiedzieli o jej kształcie tylko posłowie, którzy chcieli za nią głosować. Inni też się dowiedzieli, ale zaradzono temu, wybierając termin jej uchwalania tuż po wakacjach wielkanocnych, co dawało gwarancję, że duża część posłów nieprzychylnych zmianom, na głosowanie nie dojedzie.
Konstytucja została przyjęta i natychmiast zaczął się na nią atak.
Trzeba tu wyraźnie powiedzieć, że to nie Katarzyna postanowiła zniszczyć nową konstytucję. Caryca wówczas jeszcze się wahała. Zniszczenia dokonały rodzime siły wsteczne, które prosiły, ba, przekupywały, bo to już dziś wiadomo, wyższych urzędników carskich, żeby skłonili Katarzynę do interwencji. Teraz, wobec pewnych już informacji, nie da się na obcych zrzucić winy. To nikt inny tylko czyści, rodowici Polacy, między innymi: Seweryn Rzewuski, Szczęsny Potocki, Ksawery Branicki utworzyli w Rosji, w Petersburgu Targowicę, (nie w Targowicy, tam tylko ją ogłoszono – stąd nazwa), której konsekwencją był później atak rosyjski na nas i ostatecznie upadek państwa polskiego.
Targowica, to byli ludzie, którym się w głowie nie mieściło, że mogą im się urywać możliwości wpływania na państwo. Konstytucja wprowadzała zmiany o których dziś powiedzielibyśmy – procedury, a tego nie można już było ominąć. Szlachta – gołota, która nie posiadała ani kawałka ziemi i była na służbie u magnatów, straciła prawo głosu, w związku z tym magnateria nie miała szansy oddziaływać na to co się w Polsce dzieje. Oni tracili swój jeden, jedyny interes – własny! Wszystkie działania, które podejmowali podlewali sosem patriotycznym, twierdząc, że Polska ginie, podczas gdy właśnie zginęła dzięki takim działaniom. Dlatego trzeba wyraźnie powiedzieć, Targowica jest przykładem, że zdrady wobec społeczeństwa dokonują także ludzie, którzy głoszą szczytne hasła patriotyczne, a w rzeczywistości powodują to, że Polska upada – mówię tu akurat o XVIII wieku. To jest przestroga na przyszłość.
Rozmawiała Anna Waligóra – Stupnicka
Przedruk pierwotnego tekstu z bezpłatnej gazety – Tygodnik 30 minut
Share this content:



Opublikuj komentarz