Ładowanie
×

Spotkanie z Thor-em w Filharmonii: Recenzja koncertu „Aurora Borealis”

Wczorajszy wieczór w Filharmonii Sudeckiej (23.01.2026) nie był zwykłym koncertem – był audiowizualnym misterium, które na blisko dwie godziny przeniosło słuchaczy w surowe, a zarazem mistyczne rejony Skandynawii. Program zatytułowany „Aurora Borealis — muzyka północy” pod batutą Norberta Twórczyńskiego okazał się precyzyjnie skonstruowaną opowieścią o tożsamości, walce i pięknie natury.

Zorza polarna w sali koncertowej

Zanim padły pierwsze dźwięki, wzrok przykuwała oprawa wizualna. Organizatorzy zadbali o to, by tytułowa zorza nie pozostała jedynie w sferze wyobraźni. Przemyślane, nastrojowe oświetlenie sali, operujące chłodnymi błękitami i szmaragdami, sprawiło, że granica między rzeczywistością a mitem została zatarta. Czuć było ducha mitologii skandynawskiej i potęgę Thora – atmosfera chwilami przypominała epickie ścieżki dźwiękowe Jerry’ego Goldsmitha do filmu „Trzynasty Wojownik”. To właśnie to połączenie orkiestrowego rozmachu z „wikingską” surowością nadało wieczorowi filmowy, niemal przygodowy charakter.

Zmiana warty i puzonowy dialog

Wbrew pierwotnym zapowiedziom, wieczór otworzyła monumentalna „Finlandia” op. 26 Jeana Sibeliusa. Była to decyzja trafiona w punkt – mroczne brzmienia sekcji dętej idealnie korespondowały z surowym oświetleniem. Prowadzący koncert Jakub Karmelita z właściwą sobie swadą wprowadził nas w ten kontekst, dbając o merytoryczną obudowę każdego utworu.

Najjaśniejszym punktem technicznym programu było Concertino Larssona. Solista, Dariusz Piechowiak, zaprezentował mistrzostwo w operowaniu barwą puzonu. Szczególnie poruszający był jego dialog ze skrzypcami – momenty, w których instrument solisty „rozmawiał” z wysokimi rejestrami smyczków, były dowodem na niezwykłą wrażliwość muzyków i doskonałe zgranie z orkiestrą.

Dramatyczny finał: Symfonia niepokoju

Finałem tej niezwykłej podróży była Dania i V Symfonia Carla Nielsena, uznawana za jedno z najważniejszych dzieł symfonicznych XX wieku. Powstała w latach 1920–1922, bezpośrednio po traumie I wojny światowej, symfonia ta odzwierciedla napięcia świata gorączkowo szukającego nowego ładu.

Publiczność z zapartym tchem śledziła nietypową, dwuczęściową formę dzieła. Szczególne wrażenie wywarła wyrazista partia werbla, która chwilami stawała w otwartej opozycji do reszty orkiestry, budując przejmujący obraz konfliktu i walki o odzyskanie równowagi. Nielsen nie opowiedział nam konkretnej historii, ale poprzez dźwięki oddał fundamentalne doświadczenia swojej epoki – chaosu, z którego powoli wyłania się porządek. Było to wykonanie gęste od emocji, stanowiące godne domknięcie tego „północnego” wieczoru.

Podsumowanie: Koncert „Aurora Borealis” to wydarzenie, które udowodniło, że muzyka klasyczna może być równie porywająca co widowisko kinowe. Doskonałe prowadzenie Jakuba Karmelity, wirtuozeria Dariusza Piechowiaka i wizualna magia świateł stworzyły spójną, magiczną całość.

Paweł Szpur

Share this content:

  Drugi dzień Festiwalu Twórczej Wyobraźni oczarował publiczność w Wałbrzychu

Opublikuj komentarz