Ładowanie
×

Miłość, kino i wirtuozeria – magiczny wieczór w Filharmonii Sudeckiej

Sobotni wieczór – 10 stycznia 2026 roku – w Wałbrzychu upłynął pod znakiem wielkich emocji, kinowych wspomnień i niezwykłego kunsztu muzycznego. Koncert „Tylko mnie kochaj” w Filharmonii Sudeckiej okazał się czymś znacznie więcej niż tylko przeglądem piosenek o miłości – było to błyskotliwe show, w którym granica między estradą a widownią całkowicie się zatarła.

Gwiazdami wieczoru byli dwaj niezwykli artyści: wirtuoz klarnetu Roman Widaszek oraz wszechstronnie uzdolniony Maciej Zakościelny. Od pierwszych taktów motywu z serialu „Kryminalni” było wiadomo, że czeka nas wydarzenie wyjątkowe.

Duet idealny: humor i pasja
Roman Widaszek udowodnił, że jest artystą totalnym. Z niebywałą swobodą łączył rolę dyrygenta, solisty-klarnecisty oraz błyskotliwego prelegenta. Jego „słowo o muzyce” było pełne swady, a interakcja z Maciejem Zakościelnym nadawała całemu wydarzeniu lekkości i humoru. Sam Zakościelny przypomniał wałbrzyskiej publiczności, że jest nie tylko świetnym aktorem, ale przede wszystkim wykształconym muzykiem. Jego gra na skrzypcach oraz interpretacje wokalne (zachwycające „Jej portret”) chwytały za serce. Artysta zaskoczył wszystkich w finale, gdy z gracją zamienił skrzypce na pałeczki perkusyjne, nadając finałowym utworom potężnego, nowoczesnego brzmienia.
Młodość i doświadczenie
Niezwykle wzruszającym momentem koncertu był występ zaledwie 17-letniej klarnecistki, Eweliny Rasińskiej. Jej dojrzała technika i muzykalność, zaprezentowane u boku tak uznanych mistrzów, spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. To wielka radość widzieć tak młody talent na profesjonalnej scenie filharmonicznej.
Wieczór obfitował też w chwile spełnionych marzeń. Jedną z nich był wyjątkowy duet Macieja Zakościelnego z pierwszym waltornistą Filharmonii Sudeckiej, Grzegorzem Mondrym. Wspólne wykonanie pokazało, jak wielką siłę ma muzyczna współpraca i wzajemny szacunek artystów reprezentujących różne światy estrady.
Perfekcja i koloryt
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej brzmiała tego wieczoru wybornie, a szczególnym blaskiem jaśniała koncertmistrzyni Dorota Graca-Kosek. Jej solowe partie w kultowym utworze Maanamu „Kocham Cię kochanie moje” były wykonane z taką precyzją i wyczuciem rockowej duszy ukrytej w klasycznym instrumencie, że wywołały ciarki u niejednego słuchacza.
Warto również podkreślić rolę perkusji, która w tym programie została wyeksponowana w sposób szczególny. Nadała ona muzyce filmowej (od Hansa Zimmera po Bartosza Chajdeckiego) dodatkowego kolorytu, dynamiki i nowoczesnego sznytu, idealnie domykając bogatą paletę brzmieniową orkiestry.
Publiczność w sercu wydarzenia
To nie był koncert „do słuchania w ciszy”. Dzięki otwartości wykonawców, sala Filharmonii Sudeckiej wypełniła się śmiechem i wspólnym śpiewem. Interakcja z publicznością była naturalna i szczera, co sprawiło, że po finałowym „Vabanku” i bisach widzowie opuszczali budynek z uśmiechami na twarzach, nucąc pod nosem melodie, które zostaną z nimi na długo.
Filharmonia Sudecka po raz kolejny udowodniła, że potrafi łączyć wysoką jakość wykonawczą z doskonałą rozrywką. „Tylko mnie kochaj” to program, który po prostu chce się kochać.

Paweł Szpur
Źródło zdjęć FS autor zdjęć Michał Adamczyk

Share this content:

  Festiwal Twórczej Wyobraźni w Wałbrzychu wystartował! Kolejne spotkania w sobotę i niedzielę

Opublikuj komentarz