Muzyczna uczta w Filharmonii Sudeckiej: Krajewski w barwach Brass Plus Festival
Sobotni wieczór w Wałbrzychu upłynął pod znakiem melodii, które zna i kocha każda generacja Polaków. Inauguracyjny weekend 3. Brass Plus Festival przyniósł wydarzenie niezwykłe – koncert poświęcony twórczości Seweryna Krajewskiego. Był to wieczór, w którym sentyment spotkał się z najwyższą próbą wykonawczą, a znane piosenki zyskały zupełnie nowe, szlachetne oblicze.
Kwartet jak menu degustacyjne mistrza kuchni
Głównym punktem programu był występ zespołu UNICORN. To, co muzycy zaprezentowali na scenie, można porównać jedynie do wykwintnej kolacji w restauracji z gwiazdką Michelin. Tomasz Krezymon, autor wszystkich aranżacji, wystąpił tu w roli kulinarnego wizjonera. Jego opracowania hitów takich jak „Nie żałuję”, „Uciekam skoro świt” czy „Niech żyje bal” były jak wyborne dania serwowane przez mistrza kuchni jedno za drugim.
Każdy utwór miał swój unikalny charakter, głębię i strukturę. Choć koncert już się zakończył, w pamięci słuchaczy wciąż pozostaje „aromat” tych dźwięków – subtelność fortepianu, stabilny puls kontrabasu Piotra Filipowicza i solowe dialogi instrumentów dętych. Niezwykle trafionym pomysłem okazało się zestawienie fletu (Sylwia Waindok) oraz waltorni (Anna Mondry). Waltornia, z jej ciepłym, nieco melancholijnym brzmieniem, oraz świetlisty, lekki flet idealnie wpisały się w oniryczny i nostalgiczny klimat kompozycji Krajewskiego, nadając im niemal klasycznego blasku.
Publiczność reagowała żywiołowo – każda przerwa między utworami wypełniona była gromkimi brawami, a atmosfera gęstniała od pozytywnych emocji z każdym kolejnym „daniem” tego muzycznego menu.

Słowo równie piękne jak dźwięk
Wyzwaniem przy prezentowaniu utworów powszechnie kojarzonych z tekstem jest ich wykonanie w wersji instrumentalnej. W tę przestrzeń idealnie wkroczyła niezawodna i fenomenalna Krystyna Swoboda. To ona była naszą przewodniczką po świecie melodii granych tym razem bez wokalistów. Z właściwą sobie klasą i swobodą (nomen omen!) wypełniała przerwy między utworami, snując opowieść, która nadawała kompozycjom kontekst i pozwalała słuchaczom jeszcze głębiej zatopić się w muzyce. Każda pauza, dzięki jej słowu, stawała się naturalnym przedłużeniem emocji, co publiczność nagradzała szczerymi brawami.

Deser z wisienką na torcie
Jeśli występ kwartetu był daniem głównym, to pojawienie się na scenie Granit Wind Orchestra ze Strzegomia było idealnym deserem z przysłowiową wisienką na torcie. Orkiestra pod batutą Anny Mondry (która tego wieczoru dwoiła się i troiła, prezentując kunszt zarówno instrumentalny, jak i dyrygencki) wprowadziła na salę potężną dawkę energii.
Dźwięk instrumentów dętych w takich hitach jak „Jest taki dzień” czy „Nie zadzieraj nosa” wypełnił przestrzeń filharmonii radością i rozmachem. Połączenie kameralnej precyzji zespołu UNICORN z mocą strzegomskiej orkiestry dało efekt piorunujący.

Owacje na stojąco i podwójny bis
Finał koncertu nie mógł wyglądać inaczej. Zachwycona publiczność, nie chcąc wypuścić artystów ze sceny, zgotowała im owacje na stojąco. W podziękowaniu za tak gorące przyjęcie muzycy wykonali podwójne bisy, które ostatecznie przypieczętowały sukces tego wieczoru.
-
Brass Plus Festival po raz kolejny udowadnia, że muzyka „brassowa” nie zna granic – potrafi być liryczna, elegancka i niesamowicie bliska sercu. Melodie Seweryna Krajewskiego w takich wykonaniach to czysta magia.
Paweł Szpur
fot. Filharmonia Sudecka
Share this content:



Opublikuj komentarz