Urodziny zasłużonej dla miasta Wałbrzycha Dorothei Stempowskiej
14 lutego w dniu świętego Walentego swoje 91 urodziny świętuje zasłużona dla miasta Wałbrzycha, Pani Dorothea Stempowska. Zamieszkała od urodzenia na terenie Zamku Książ, jest skarbnicą wiedzy o jego dwudziestowiecznej historii i ostatnią Wałbrzyszanką, która pamięta księżną Daisy von Pless.
Z okazji urodzin dostojnej jubilatce życzenia złożyli dr Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha z Dorotą Karolewską, prezeską Zamku Książ, Mateuszem Mykytyszynem, prezesem Fundacji Księżnej Daisy von Pless oraz kierowniczką zamkowego działu muzealno-edukacyjnego, Katarzyną Sielicką.

Dorothea Stempowska urodziła się 14 lutego 1935 roku w stadninie majątku Książ (niem. Fürstenstein), który należał wówczas do księcia Hansa Heinricha XV Hochberga von Pless.
Pani Dorothea jest córką Edwarda Wawrzyczka, który pracował w stajniach książęcych jako mistrz siodła i Marty z domu Menzel, córki książęcego kowala. Dorothea Stempowska mieszkała na terenie kompleksu książańskiego w czasach, gdy należał do Hochbergów, następnie, gdy stał się własnością III Rzeszy, kiedy po wojnie przez ponad rok stacjonowali w nim żołnierze radzieccy, następnie w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i w końcu po 1989 roku w niepodległej już Polsce.
Po ukończeniu polskiej szkoły podstawowej pani Dorothea podjęła pracę w biurze Państwowego Stada Ogierów Książ, a później w Hucie Karol w Wałbrzychu. W 1953 roku wyszła za mąż za Zygmunta Stempowskiego, byłego więźnia niemieckich, nazistowskich obozów koncentracyjnych. Po urodzeniu drugiego dziecka podjęła pracę w Książu jako kasjerka biletowa. Od 1969 roku, kiedy Polska Akademia Nauk utworzyła w Książu obserwatorium geofizyczne, została jego pracownikiem, aż do przejścia na emeryturę. Maturę zdała w Liceum dla Dorosłych w 1974 roku z wynikiem bardzo dobrym. Od ponad 30 lat pracuje społecznie w Niemieckim Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym w Wałbrzychu.
W 2018 roku Andrzej Duda, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej odznaczył Dorotheę Stempowską Brązowym Krzyżem Zasługi, a w 2020 roku Frank-Walter Steinmeier, prezydent Niemiec Krzyżem Zasługi, w uznaniu za prowadzone od wielu lat działania na rzecz porozumienia między narodami polskim i niemieckim. We wrześniu 2023 roku Rada Miejska Wałbrzycha nadała Dorothei Stempowskiej zaszczytny tytuł Zasłużonej dla Miasta Wałbrzycha.
Fragment spisanych przez Mateusza Mykytyszyna, niepublikowanych jeszcze wspomnień Dorothei Stempowskiej pod roboczym tytułem „Cale życie w Książu”:

Mój pierwszy dom
Przyszłam na świat w mieszkaniu na pierwszym piętrze budynku znajdującego się obok książęcej kuźni, gdzie mój dziadek ze strony matki Ernst Mencel pracował jako kowal. Rodzina mojej mamy od 1845 roku żyła w majątku książęcym Fürstenstein. Byli książęcymi kowalami już od trzech pokoleń. O moich rodzicach, dziadkach i innych krewnych opowiem w kolejnym rozdziale tej książki.
Znajdujący się naprzeciwko naszego domu budynek kuźni był królestwem mojego dziadka, książęcego kowala. Przestrzeń z wielkim paleniskiem, w której codziennie pracował znajdowała się na parterze. Na pierwszym piętrze było trzypokojowe mieszkanie z kuchnią i długim korytarzem, które zajmował z babcią i wujkami. Dodatkowo na poddaszu mieściły się dwa mniejsze pokoje.
Moje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa wiążę się właśnie z mieszkaniem dziadków. Gdy miałam 2,5 roku lub 3 lata postanowiłam wyszorować kuchnię. Chwilowo nikogo nie było w domu. Wzięłam wodę do wiadra i szczoteczkę i czyściłam podłogę. Był wielki rwetes. Mama przyszła i zobaczyła wielką plamę wody. W niedowierzaniu przykładała ręce do głowy. Chyba od zawsze wolałam brać sprawy we własne ręce.
Dziadek bardzo mnie kochał, mimo, że miał więcej wnuków i wnucząt. Miał swój pokój, taki kantorek z biurkiem. Siedział nad rachunkami, a ja się bawiłam na dywaniku obok niego. Stała tam komódka, w której znajdowała się elegancko wyeksponowana stara, piękna porcelana po mojej prababci. Filiżanki były wyjątkowej urody. Miałam może trzy lata i stłukłam jedną z nich. Mama to usłyszała i zaczęła krzyczeć. Gdy byłam większa, wspominając to wydarzenie, mama powiedziała mi, że dziadek wtedy tylko odwrócił się i zmierzył ją groźnym wzrokiem. Mama posprzątała, a dziadek otworzył szafkę, abym mogła dalej się bawić. Bardzo pedagogiczny sposób! Dalej mam tę rzeźbioną komódkę, a biurko jest u mojego syna. Rosjanie stłukli całą porcelanę w 1945 roku.
W czasach mojego dzieciństwa z rodziny książęcej to w Książu żyła jedynie księżna Daisy. Pierwsza żona starego księcia Hansa Heinricha XV mieszkała w oficynie południowej, w mieszkaniu na pierwszym piętrze od strony południowo-zachodniej, które przed nią zamieszkiwała księżna Clotilde z dziećmi, a gdzie dziś mieszkam ja.
Mimo, że byłam wtedy jeszcze bardzo mała, pamiętam jak angielska pokojówka księżnej, Miss Dolly Crowther woziła ją w wózku inwalidzkim po parku. Podobnie jak w młodości, także wtedy ubierała się na jasno. Lubiła pastelowe kolory, seledynowy, beżowy, kremowy. Na głowie zawsze miała jakąś czapeczkę albo mały kapelusik. Także Miss Dolly ubrana była zazwyczaj na jasno, a podczas spacerów towarzyszyły im dwa małe pieski.
Przez wiele lat bardzo cierpiała, a jej schorowane nogi w końcu odmówiły jej posłuszeństwa i musiała przesiąść się na fotel na kółkach. Brak ruchu sprawił, że przytyła, a jej legendarna uroda dawno przeminęła. Dla nas nie miało to jednak znaczenia, bo była unsre Daisy, naszą kochaną księżną, którą wszyscy bardzo szanowali. Księżna długo się nie poddawała. Początkowo chodziła o lasce albo wspierała się na ramionach służących. Mama wspominała, że już pod koniec małżeństwa z księciem miała tak duże problemy z chodzeniem, że wchodząc po schodach, wspierała się na ramionach dwóch służących.
Źródło i fot Zamek Książ
Share this content:



Opublikuj komentarz