| Wałbrzych: --°C
Wczytywanie teraz
×

Magia Hollywood w sercu Wałbrzycha: Niezapomniana inauguracja Święta Dolnego Śląska w Filharmonii Sudeckiej

Uroczyste otwarcie i lokalne akcenty

Tegoroczne Święto Województwa Dolnośląskiego, którego gospodarzem jest Wałbrzych, nie mogło wymarzyć sobie wspanialszego startu. Prawdziwym artystycznym preludium do tych obchodów stał się wyjątkowy koncert w Filharmonii Sudeckiej, dedykowany twórczości żywej legendy muzyki filmowej – Johnowi Williamsowi.

Zanim jednak salę wypełniły pierwsze dźwięki, uroczystość otworzyły przemówienia znamienitych gości: Przewodniczącego Sejmiku Dolnośląskiego Jerzego Pokoja, Wicemarszałka Województwa Dolnośląskiego Wojciecha Bochnaka oraz Prezydenta Miasta Wałbrzycha, dr Romana Szełemeja.

Oficjalną część muzyczną zainaugurował mocny i dostojny akcent – Heroic Fanfare Maksymiliana Madeły, utwór wyróżniony w konkursie na fanfarę zorganizowanym specjalnie dla Filharmonii Sudeckiej. Mosiężne, potężne brzmienie orkiestry wykonało tę kompozycję z niesamowitą precyzją i energią, idealnie nastrajając publiczność na resztę wieczoru.

Opowieści i amerykańska precyzja

Niezastąpionym przewodnikiem po świecie iluzji i dźwięku była Magdalena Miśka-Jackowska. Dziennikarka i autorka podcastu Score and the City po raz kolejny zagościła na wałbrzyskiej scenie, udowadniając, że o muzyce filmowej potrafi opowiadać jak mało kto. Jej ogromna wiedza, erudycja i niesamowite wyczucie tematu pozwoliły słuchaczom wniknąć głęboko w kunszt kompozytorski Williamsa.

Na podeście dyrygenckim stanął Christopher Russell, który przybył do Wałbrzycha prosto z Los Angeles. To ceniony amerykański dyrygent, który na co dzień łączy bogatą działalność koncertową z pracą akademicką – jest profesorem oraz kieruje orkiestrą symfoniczną i programem dyrygentury instrumentalnej na Azusa Pacific University. Obecność artysty tego formatu, na co dzień obcującego z kulturą muzyczną Ameryki, wplotła w koncert autentyzm i niesamowitą dynamikę. Russell wykonał fenomenalną pracę, prowadząc wałbrzyskich muzyków pewną ręką i wydobywając z orkiestry pełną paletę hollywoodzkich emocji.

Podróż przez klasykę kina: Od Dzikiego Zachodu po wzruszenie „Listy Schindlera”

Pierwszą część programu otworzyła żywiołowa uwertura do filmu The Cowboys. Wykonanie to dosłownie przeniosło słuchaczy wirtualnie w sam środek dramatycznych starć kowbojów na Dzikim Zachodzie.

Niezwykle poruszającym momentem były Trzy utwory z filmu „Lista Schindlera”. Partie solowe na skrzypcach wykonała Anna Osowska-Kud, prezentując absolutnie fenomenalną wrażliwość, wirtuozerię i kunszt techniczny – za co należy się Jej niski pokłon. Pozostałe sekcje orkiestry subtelnie podążały za jej instrumentem, grając ciszej i z wielkim wyczuciem, co stworzyło w sali gęstą, przepełnioną zadumą i wzruszeniem atmosferę. Słuchacze bez wątpienia zwrócili także uwagę na urzekające, ciche tło budowane przez harfę.

Przed przerwą przenieśliśmy się do Nibylandii z filmu Hook. W tym utworze zachwyciły sekcje dęte blaszane, a w szczególności partie waltorniowe w wykonaniu Grzegorza Mondrego.

Kosmiczne emocje i symfoniczne potęgi

Drugą część koncertu zdominowały motywy kosmiczne. Zaczęło się od wzruszającego tematu z E.T., po którym orkiestra zaprezentowała rozbudowaną i wymagającą suitę z Bliskich spotkań trzeciego stopnia.

Jedyne, na co jednak wszyscy najbardziej czekali, miało dopiero nadejść – klasyk nad klasykami, czyli suita z Gwiezdnych wojen. Pięć części kultowej sagi w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Sudeckiej brzmiało potężnie i majestatycznie. W mistrzowsko zagranych partiach solowych lśniła Ildikó Juhász na flecie poprzecznym oraz niezastąpiony pierwszy waltornista, Grzegorz Mondry. Momentami można było wręcz odnieść wrażenie, że nad muzykami unosi się sam Mistrz Yoda, zaś podczas wykonywania słynnego Marszu Imperialnego (Dartha Vadera) od potęgi brzmienia uginał się parkiet estrady!

Warto też podkreślić kunszt i wszechstronność Anny Górnej, która z imponującą sprawnością operowała jednocześnie na wielu instrumentach perkusyjnych, nadając kompozycjom rytmiczny szkielet i hollywoodzki blask.

Owacje na stojąco i muzyczny deser

Każda z prezentowanych kompozycji nagradzana była gorącymi brawami, ale po finale z Gwiezdnych wojen w sali rozległy się nieustające, długie oklaski. Wywołani do odpowiedzi muzycy wraz z dyrygentem przygotowali dla publiczności wspaniały deser. W geście pokłonu dla słuchaczy na bis zabrzmiał legendarny, pełen przygody temat z Indiany Jonesa, który postawił kropkę nad „i” tego spektakularnego wieczoru.

Filharmonia Sudecka dała koncert na najwyższym poziomie, tworząc idealne, pełne pasji wprowadzenie do obchodów Święta Dolnego Śląska. Wałbrzych tego wieczoru naprawdę stał się polską stolicą Hollywood. Gdyby John Williams usłyszał dzisiejszy koncert, z pewnością nagrałby kolejną muzykę filmową właśnie z muzykami Filharmonii Sudeckiej.

Paweł Szpur

Opublikuj komentarz