Podróż po europejskich miastach ze wspaniałym trio. Magiczny wieczór w Filharmonii Sudeckiej
Sobotni wieczór (10 października 2026 r.) w Sali Koncertowej Filharmonii Sudeckiej na długo pozostanie w pamięci miłośników kameralnych brzmień. Koncert zatytułowany „Noc Czardasza” zabrał publiczność w niezwykłą, muzyczną podróż po europejskich stolicach. To był wieczór pełen wirtuozerii, energii i wyjątkowego klimatu, który idealnie rozgrzał serca słuchaczy w ten chłodny, jesienny wieczór.
Trzy filary wspaniałego koncertu
Tego wieczoru na scenie spotkało się trio wybitnych artystów, z których każdy wniósł do projektu unikalną ekspresję i najwyższy kunszt:
-
Ildiko Juhasz (flet altowy, flet piccolo) – jej gra przerosła wszelkie oczekiwania. Na co dzień, występując w pełnym składzie orkiestry symfonicznej, trudno w pełni wyłapać jej indywidualny kunszt. Kameralna odsłona koncertu pozwoliła jednak w pełni docenić jej fenomenalny talent, precyzję i niezwykłą wrażliwość muzyczną.
-
Roman Widaszek (klarnet, basethorn) – po raz kolejny w tym roku zachwycił wałbrzyską publiczność. To nie tylko znakomity instrumentalista, ale również urodzony gawędziarz i animator. Jego ciepły kontakt z publicznością oraz humor nadali całemu wydarzeniu barwny, niezapomniany charakter.
-
Dariusz Janus (fortepian, kompozytor) – absolutnie wyjątkowy punkt programu. Rzadko zdarza się okazja, by kompozytor wykonywał własne utwory ramię w ramię z muzykami, dla których je napisał. Obecność twórcy przy fortepianie i jego bezpośrednia, partnerska interakcja z resztą zespołu nadały wykonaniom autentyczności, której nie da się podrobić.
Bałkański żywioł i muzyczna podróż po Europie
Program koncertu wypełniły autorskie kompozycje Dariusza Janusa – wszechstronnego pianisty, aranżera, pedagoga (doktora habilitowanego związanego m.in. z Akademią Muzyczną w Katowicach i Akademią Teatralną w Warszawie), a także twórcy doskonale znanego z telewizyjnego programu „Jaka to melodia?” czy monumentalnej monografii Andrzeja Zauchy.
Kluczem do zrozumienia niezwykłej dynamiki tego koncertu jest osobista pasja kompozytora. Dariusz Janus od kilkunastu lat pasjonuje się Bałkanami, co silnie rezonuje w jego twórczości. To właśnie ten bałkański pierwiastek wniósł na scenę potężną dawkę spontaniczności i dobrej zabawy. Słuchacze zostali zabrani w muzyczną podróż w głąb rejonów słynących z bezgranicznej radości życia i temperamentu, którym producenci i artyści potrafią bezbłędnie zarazić każdą publiczność.
Obok utworów osadzonych w tradycji południowej – takich jak nastrojowe 1st day in Sarajevo, melancholijne Laku Noć czy Buđenje – usłyszeliśmy także miniatury balansujące na granicy klasyki i jazzu: Waiting in Paris, Memories of Rome, elegancki New Year in Vienna oraz urokliwy cykl Piatti a due (Limoncello, Barolo, Grappa).
Kulminacją wieczoru, nagrodzoną gromkimi brawami i porywającym bisem, był absolutnie energetyczny Polski Czardasz. Takie kameralne koncerty mają w sobie magię, która zostaje w pamięci na znacznie dłużej niż gigantyczne przedsięwzięcia symfoniczne. Ci, których zabrakło w sali przy ul. Słowackiego, mogą naprawdę żałować!
Mała „szpileczka” na koniec: Kultura słuchania
Na koniec musimy poruszyć temat niezwykle ważny, a niestety wciąż przez niektórych lekceważony. Sala kameralna Filharmonii Sudeckiej ma znakomitą akustykę – i to wspaniale, dopóki delektujemy się muzyką. Niestety, w cichych, nastrojowych fragmentach koncertu słychać absolutnie każdy najdrobniejszy dźwięk.
Drodzy uczestnicy – na litość Boską, nie rozwijajmy papierków z cukierkami podczas koncertu! Szeleszczenie folijkami nie tylko bezczelnie burzy harmonijną ciszę i skupienie, ale jest też wyrazem braku szacunku zarówno wobec artystów na scenie, jak i innych słuchaczy. Oszczędźmy sobie tego „folkloru” na przyszłość!
Wielkie brawa i ogromne podziękowania dla artystów za stworzenie niesamowitej atmosfery oraz dla wspaniałej publiczności za ciepłe przyjęcie!
Paweł Szpur
fot. Paweł Szpur



Opublikuj komentarz